Idąc za ciosem przedstawiam rozmowę z dziennikarzem i popularyzatorem historii Pomorza Zachodniego - Michałem Rembasem:

Odnoszę wrażenie, że walory krajoznawcze Pomorza Zachodniego nie są tak oczywiste, jak w innych regionach kraju, gdzie zabytkowe kościoły, zamki, pałace wyrastają na każdym kroku. Jeśli jako turyści, ale i też tutejsi, chcielibyśmy poznać prawdziwe oblicze tej ziemi, na co powinniśmy zwrócić uwagę i gdzie skierować swoje kroki?
Dla mnie smak Pomorza to stare kościoły, zarośnięte cmentarze, głazy, zamki, ruiny. Jak do tych rzeczy dotrzeć? Przydałoby sie, by władze lokalne upowszechniały o wszystkim informacje. Nie może być tak, że przejeżdża się obok jakiegoś ciekawego zamku czy megalitu i nie ma tam nawet nędznej tablicy z drogowskazem. Wiele zabytków wymaga fizycznego udostepnienia: wytyczenia ścieżek czy odsłonięcia ruin z zarośli. Trudno oczekiwać, by każdy czuł się jak Indiana Jones i przedzierał się przez chaszcze.
Oczekiwałbym, by powstawały kolejne przewodniki, które te smaczki wyciągają. Nie muszą być naukowe. Wystarczy że są napisanie rzetelnie i przystępnie.
Sporo czasu poświęciłeś odkrywaniu i zwiedzaniu zapomnianych, często zapuszczonych poniemieckich cmentarzy i miejsc pamięci. Jaki powinniśmy przyjąć stosunek do tego rodzaju miejsc, uwzględniając nasze doświadczenia historyczne?
Przede wszystkim pełen szacunku. Tak samo, jak my domagamy się, by nasze miejsca pamięci na wschodzie były zadbane, możemy spodziewać sie, że to będzie wobec nas oczekiwane. Te cmentarze dostaliśmy od poprzednich pokoleń, mamy je przekazać następnym. Sytuacja, kiedy toną one w brudzie, śmieciach, są opuszczone i zarośnięte chaszczami, na dłuższą metę jest nie do wytrzymania. Ich uporządkowanie to nie są duże koszty a prace takie nie wymagają wiekszych kwalifikacji.
W Twoich artykułach nie raz natknąłem się na krytyczną ocenę estetyki krajobrazu i przestrzeni miejskiej zachodniopomorskich miast. Wciąż mało mamy ładnych, schludnych, zadbanych miasteczek. Straszą za to toporne budownictwo, zapuszczone podwórka i nawał reklam. Jaka jest recepta na ten stan?
Zdać się na dobry gust prywatnych osób i instytucji nie ma co. Tu poziom świadomości jest niski. Nawet w dobrej wierze ludzie czynią straszne rzeczy. Jedyny ratunek w surowym nadzorze. Powinny być dobrze zrobione plany zagospodarowania przestrzennego, które surowo się egzekwuje. To one powinny postawić tamę tandecie, która się rozpowszechnia i dewastuje przestrzeń publiczną.
0 komentarze:
Prześlij komentarz